Swojego idealnego na co dzień podkładu szukam już od ładnych paru lat. Ciągle skaczę po markach, myśląc, że w końcu uda mi się znaleźć coś, co pozwoli mi cieszyć się ładną, naturalnie wyglądającą twarzą przez cały dzień. Niestety nigdy nie mogłam trafić dobrze. Moja cera jest bardzo kapryśna i często pokazuje swoje humorki. Często borykam się z wysypem niespodzianek, mam rozszerzone pory, ale i przesuszone skórki. Podkład więc musiał być lekki, ale kryjący, matowy, ale nawilżający. Jak możecie się domyślić, mało który podkład spełnia wymagane przeze mnie kryteria.
Ideał?
Jakiś czas temu w moje ręce wpadł podkład Maybelline Affinitone w odcieniu Rose Beige. Jestem po pierwszym miesiącu użytkowania i już mogę coś na jego temat powiedzieć. Krycie ma średnie, więc wszystkie fanki mocnego krycia mogą być zawiedzione. Dla mnie jest ono wystarczające, gdy nie mam problemów skórnych. Gdy się coś pojawia, to muszę wcześniej na wypryski nałożyć kamuflaż i wtedy jest okej. Dodatkowo podkład zawiera witaminę E oraz olejek arganowy, dzięki czemu długotrwale nawilża naszą skórę. Skóra się nie błyszczy, ale też nie jest matowa. U mnie podkład wytrzymuje 6-7h bez poprawek, co jest bardzo dobrym wynikiem. Mogę polecić z czystym sercem Maybelline Affinitone.